Antykoncepcja-Kto po tabletkach nie moze zajsc w ciaze???? Przez Gość Klaudynka625, Styczeń 7, 2009 w Antykoncepcja, płodność / Ginekolog. Polecane posty. Gość Klaudynka625 Czy - i jeśli tak, to kiedy - po cesarskim cięciu można używać pasa poporodowego? Autor: Getty Images Może pani używać, jeśli zagoją się rany i macica będzie się prawidłowo obkurczała. Przepukliny nabyte. Przepukliny nabyte powstają w trakcie życia. Najczęściej są związane z powtarzającymi się wzrostami ciśnienia w obrębie jamy brzusznej. Pewne elementy anatomiczne, mniej narażone na takie wzrosty ciśnienia, stopniowo osłabiają się i w rezultacie dochodzi do powstania wrót przepukliny. Antykoncepcja, płodność / Ginekolog ; Antykoncepcja po porodzie! Przez Gość Ewunia_24, Kwiecień 6, 2006 w Antykoncepcja, płodność / Ginekolog. Polecane posty. Gość Ewunia_24 . petting w małżeństwie, po cesarce Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt lut 21, 2014 9:58Posty: 38 petting w małżeństwie, po cesarce Witam Wiem że podobnych tematów było sporo, jednak mój trochę się różni. Wiem że petting w okresach płodności jest grzechem, wiem że Kościół nauczy aby w tym czasie korzystać ze wstrzemięźliwości seksualnej. Jednak mam trochę odmienną sytuację. Żona 3 tyg temu urodziła przez cesarkę drugie dziecko. Wiadomo że po cesarskim cięciu nie można mieć dziecka przed 2 lata. Czyli może zajść w ciąże najwcześniej za rok. Z tego co rozmawialiśmy z kobietą z poradni małżeńskiej to dowiedzieliśmy się że można mierzyć temperaturę itp aby stwierdzić czy dni są płodne czy też nie. Wiadomo też że metoda taka jest mało pewna, na koniec rozmowy gdy trochę ją przycisnąłem, to powiedziała że małżeństwa radzą sobie różnie w takich sytuacjach i znajdują swój złoty środek. Złotego środka już wytłumaczyć nie chciała, czyli petting lub stosunek przerywany, bo innych chyba nie ma. Rozumiem że w narzeczeństwie petting jest grzechem, ludzie mają się uczyć wstrzemięźliwości. Jednak nie mogę pojąć dlaczego petting w małżeństwie jest grzechem. Wg mnie jest grzechem w sytuacji takiej jak opisałem na początku, chcemy się kochać nie chcemy mieć dzieci to stosujemy petting - grzech i to jest ok. Jednak co w sytuacji jak dzieci mam, chce mieć, ale teraz nie możemy. Tak samo jest jak np kobieta zachoruje, leczy drogi intymne i nie może współżyć. Dlaczego mąż nie może zaspokoić żonę a żona męża w takiej sytuacji. Pewnie ktoś zaraz napiszę że stosunek musi zakończyć się w pochwie i teoretycznie ma prowadzić do prokreacji. Czyli współżycie w okresie niepłodnym też powinno być grzechem bo do prokreacji nie prowadzi. Trywialnie można stwierdzić że współżycie w okresie ciąży też do prokreacji nie prowadzi. Tak na poważnie to jakie macie metody i co radzicie odnośnie współżycia po ciąży, gdzie żona karami piersią i chciałaby karmić 9-12 miesięcy? Na sali szpitalnej gdzie żona leżała przed porodem, była kobieta która zaszła w ciąże po 7 miesiącach od poprzedniej cesarki, dziecko zagnieździło się na szwie ( czy jakość tak) i musi ciążę przerwać. Chcemy uniknąć takiej sytuacji. Pt lut 21, 2014 10:26 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce Nie wyobrażam sobie pettingu jako jedynej formy seksu małżeńskiego. Nie tędy droga, choć petting, podobnie jak seks oralny może byc świetnym urozmaiceniem. Na temat "katolickiego" seksu w Polsce dużo pisał Ksawery Knotz (np. "Seks jakiego nie znacie. Dla małżonków kochających Boga", "Seks jest boski, czyli Erotyka katolika"), a np. we Włoszech Elisabetta Broli i Roberto Beretta ("Grzech tego nie robić").NPR to coś znacznie, znacznie więcej niż "mierzenie temperatury", a skuteczność wśród par zdecydowanie nie chcących dzieci jest porównywalna do antykoncepcji hormonalnej. NPR obejmuje także okres karmienia. Nauczyć się stosować można zawsze ale ze względu na waszą sytuację odpowiedzialny byłby osobisty kontakt z instruktorem. Polecam Polskie Stowarzyszenie Nauczycieli NPR. W Stowarzyszenie zaangażowanych jest bardzo wielu lekarzy i przy odrobinie szczęścia znajdziecie instruktora rady, nauka przez internet, a w szczególności na forum jest wysoce ryzykowna, a na ryzyko nie możecie sobie pozwolić. Pt lut 21, 2014 11:11 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce Na marginesie:Osobiście nie ze wszystkim zgadzam się z Knotzem (etyka metodystów różni się nieco od katolickiej) ale cenię go za odczarowanie "katolickiego" seksu. We Włoszech można z ust biskupa usłyszeć „Dziś porządny katolik uprawia miłość, a wzgardzanie boskim darem seksu jest wbrew naszej wierze”, „To nie po katolicku nie czerpać przyjemności z seksu i nie mieć na niego ochoty. W Polsce o radości z seksu i jego urozmaiceniach pisze własnie Knotz. Pt lut 21, 2014 11:25 handy Dołączył(a): Pt lut 21, 2014 9:58Posty: 38 Re: petting w małżeństwie, po cesarce Co do o. Knotz to żona pisała do poradni którą kieruję 3 tyg temu, odpowiedzi jeszcze nie otrzymaliśmy. Wiem że seks jest dla małożnków, nie jesteśmy pruderyjni nie mamy z tym problemu. Problem leży w tym aby nie zajść w ciążę w czasie karmienia. Żona uczyła się NPR po pierwszym dziecku kilka miesięcy zanim pojęła o co chodzi. Czyli teraz kilka miesięcy wstrzemięźliwości i trzeba isć na kurs do instruktora. Trochę mnie to przeraża jak bardzo kościół ingeruje we współrzucie małżonków. Najgorsze jest to że widząć jak kościł "postępje" śmiem tweirdzić że za lat 10-20 kościół na wszystko zezwoli i wtedy np. stosunek przerywany nie będzie już grzechem. Tak jak picie czekolady lat x temu. Wracając do meritum czyli trzeba iść na kurs, gdzie przeskolą kiedy się można kochać? Pt lut 21, 2014 11:44 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce NPR to na prawdę prosta sprawa, więc pisanie o kilku miesiącach to duża przesada (chyba, że jest to kurs dla/na nauczycieli), a o koniecznej wstrzemięźliwości w tym czasie to wręcz nieporozumienie. Jeżeli mieliście kontakt z NPR, to sytuację po porodzie i w czasie karmienia szybko z pomocą instruktora opanujecie. Jest nieco inna ale nie trudniejsza. Prawdopodobnie ze względu na cesarkę, na żonę będziecie mieli skłonność do podejścia rygorystycznego (nie powinno ciebie to martwić).handy napisał(a):Co do o. Knotz to żona pisała do poradni którą kieruję 3 tyg temu, odpowiedzi jeszcze nie otrzymaliśmy. Na twoim miejscy nie liczyłbym na jakieś złote myśli. NPR obejmuje okres po porodzie i karmienia. Pewnie do NPR Knotz was odeśle (o ile odpisze) Instruktorzy Stowarzyszenia uczą metody angielskiej nastawionej na maksymalną prostotę przy zachowaniu że nikt ci nie udzieli innej rady będącej zgodną z etyką twojego jako jedyna forma seksu to wręcz proszenie o późniejsze kłopoty w łóżku, stosunek przerywany to droga do nerwicy (nie pisząc o dyskusyjnej skuteczności).Jakie ty widzisz możliwości? Jakie rozwiązania dopuszczasz? Pt lut 21, 2014 12:19 Awa Dołączył(a): Pt sie 05, 2005 12:10Posty: 1239 Re: petting w małżeństwie, po cesarce Cytuj: np. stosunek przerywany nie będzie już grzechem. Grzechem to może nie będzie ale głupotą i ryzykiem być nie przestanie! Pt lut 21, 2014 12:50 hubb Dołączył(a): Cz lut 20, 2014 14:06Posty: 7 Re: petting w małżeństwie, po cesarce „To nie po katolicku nie czerpać przyjemności z seksu i nie mieć na niego ochoty" - nie słyszałem takiego stwierdzenia, ale akurat z tym się nie zgodzę. Człowiek może po prostu nie mieć ochoty na seks i czy z tego powodu ma czuć się "gorszym" katolikiem lub grzesznikiem? Dawniej taka osoba byłaby wychwalana, stawiana za wzór do naśladowania bo odrzuca grzeszne pokusy itp. Dziś wręcz na odwrót. Oczywiście nie popadałbym w skrajności takie jak w dawnych czasach gdy seks kojarzono z grzechem, ale obecne gloryfikowanie też mi nie pasuje. Dorabianie ideologi, pisanie poradników "katolickiego seksu" to według mnie próba nadążenia za zmianami w poglądach ludzi. Takie dziś czasy gdzie seks jest promowany wręcz nachalnie przez media, a tu jeszcze księża się pod to podłączają, oczywiście promując bardziej uporządkowaną wersję i dołączają do tego npr, jako wersję antykoncepcji katolickiej (choć stanowczo odrzucają takie określenie). Jak ktoś ma ochotę, to proszę bardzo, petting czy seks nie ważne, ważne że robisz to z osobą którą kochasz i której przysięgałeś wierność. Jeśli brak zbliżeń może powodować odsunięcie się od żony czy męża, potęgować napięcia itp, to chyba lepiej spróbować innej formy seksu lub po prostu sięgnąć po antykoncepcję. Tak myślę, bynajmniej niczego nie sugeruję, każdy wybiera sam Pt lut 21, 2014 13:11 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce Cytuj:Najgorsze jest to że widząć jak kościł "postępje" śmiem tweirdzić że za lat 10-20 kościół na wszystko zezwoli i wtedy np. stosunek przerywany nie będzie już grzechem. Tak jak picie czekolady lat x Pt lut 21, 2014 13:14 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce hubb napisał(a):„To nie po katolicku nie czerpać przyjemności z seksu i nie mieć na niego ochoty" - nie słyszałem takiego stwierdzenia, ale akurat z tym się nie zgodzę. Człowiek może po prostu nie mieć ochoty na seks i czy z tego powodu ma czuć się "gorszym" katolikiem lub grzesznikiem? Dawniej taka osoba byłaby wychwalana, stawiana za wzór do naśladowania bo odrzuca grzeszne pokusy itp. Dziś wręcz na odwrót... Nie chodzi o gloryfikowanie ale o "odczarowanie". Nikt nie mówi, że katolik z mniejszym libido jest cytatu: Przewodnik Katolicki nr 45/2008hubb napisał(a):Jak ktoś ma ochotę, to proszę bardzo, petting czy seks nie ważne, ważne że robisz to z osobą którą kochasz i której przysięgałeś wierność. Jeśli brak zbliżeń może powodować odsunięcie się od żony czy męża, potęgować napięcia itp, to chyba lepiej spróbować innej formy seksu lub po prostu sięgnąć po antykoncepcję. Tak myślę, bynajmniej niczego nie sugeruję, każdy wybiera samKażdy wg własnego sumienia. Jednak wielomiesięczne trzymanie się innej formy jako formy zastępczej jest wg mnie przegięciem. Tu pewnie seksuolodzy mieliby coś do powiedzenia. Pt lut 21, 2014 13:41 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce hubb W KK są przypadki, gdy prezerwatywa jest dopuszczalna. Możesz iść do konfesjonału wyjaśnić o co chodzi i uzyskać odpowiedź, czy w takim przypadku współżycie z prezerwatywą jest grzechem czy nie. Są pary którym spowiednik ze względu na sytuację odpuszcza współżycie w prezerwatywie. To tak w międzyczasie, skoro tak długo czekacie na odpowiedź z poradni. Spowiednicy też są uprawnieni do wydawania decyzji .Możesz również kierować się swoim sumieniem i robić to, co uznasz za stosowne w takiej sytuacji. Pt lut 21, 2014 14:06 handy Dołączył(a): Pt lut 21, 2014 9:58Posty: 38 Re: petting w małżeństwie, po cesarce sharp7 napisał(a):Cytuj:Najgorsze jest to że widząć jak kościł "postępje" śmiem tweirdzić że za lat 10-20 kościół na wszystko zezwoli i wtedy np. stosunek przerywany nie będzie już grzechem. Tak jak picie czekolady lat x nie. Pius V dopóścił picie czekolady w Piątki i śwęta. Księża i Watykan uważał że napój ten prowadził do rozpusty i był zabrioniony. Dziś jest to śmieszne, kiedyś ludzie się z tego spowiadali i mieli podobne dylematy jak my dziś z naprawdę od kiedy mówi się o NPR, czy 50 lat temu ktoś o tym słyszał. Czy 100 lat temu ktoś o tym myślał? Nie chodzi mi oczywiście o genezę ogólnej metody. Pewnie początki badań sięgają 100 lat temu. Chodzi mi o to jaka była nauka kościała w zakresie NPR 50 lat temu, ba jaka jest dziś nauka kościoła. Do dziś można spotkać księży i to nie starej daty, który twierdzą że NPR to grzech i Kozioł: Napisałem wczęsniej posta ale chyba źle potwierdziłęm czy coś, bo się nie ukazał. Po krótce pisałem, że żona uczyła się NPR kilka miesięcy bo okres jest raz w miesiącu, czyli zaobserwować te wszystkie procesy mogła raz na miesiąc, 3 razy to tak chyba min. aby upewnić się co do dni płodnych i niepłodnych. Co do sposobów antykoncepcji, bo jak by nie było NPR jest takim sposobem, to czym on się różni od stosunku przerywanego czy prezerwatywy? Nie chcemy mieć teraz kolejnego dziecka, ba nie możemy mieć przez rok czasu to stosujemy atnykoncepcję. NPR, prezerwatywa czy stosunek przerywany- skutek ten sam. Co do stosunku przerywanego, śmię twierdzić że np w naszym przypadku jest on mniej stresujący, od tego czy żona dobrze sobie wyliczy, zmierzy itp że dziś akurat jest dzień niepłodny. Pewnie dla małolata jest trudne wyskoczenie w odpowiednim momencie, dla mnie jednak jest to mniej stresujące niż myślenie czy napewno jest dzień niepłodny. Odnośnie pettingu jako jedynej opcji współrzycia to napewno nie. Pisałem o tym w kwestii aktualnej. Dlaczego po porodzie przez 6-7 tygodni nie mogę się zbliżać do żony, a ona do mnie. Dlaczego wzajemne pieszczoty w tym czasie są grzechem? Pieszczoty zakończone orgazmem, bo pieszczoty nie zakończone orgazmem dla faceta nie są niczym przyjemnym. Chodzi mi oczywiście o to że po 3 tyg wstrzemięźliwości doprowadzanie się do wrzenia a potem nic... to nic dobrego. Podobno dla kobiet toż nie jest dobre pobudzania i nie kończenie orgazmem. Bardzo lubię pieścić swoją żonę i nie robię tego tylko dla swojej satysfakcji (orgazm). Jednak pieszczoty w czasie gdy mamy ochotę na seks, nic dobrego nie dają. To taj jak jedzenie czekolady i wypluwania, możesz spróbować ale połknąć już nie. Się rozpisałem Wiem że zawaliliśmy bo mogliśmy się wcześniej przygotować do tych metod NPR i nauczyć się ich dobrze. Coż nie pozostaje nic innego jak poszukanie szkoły... brzmi to strasznie, ktoś ma mnie uczyć kiedy mogę się kochać. Pt lut 21, 2014 14:08 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce Cytuj:A nie. Pius V dopóścił picie czekolady w Piątki i śwęta. Księża i Watykan uważał że napój ten prowadził do rozpusty i był zabrioniony. Dziś jest to śmieszne, kiedyś ludzie się z tego spowiadali i mieli podobne dylematy jak my dziś z antykoncepcją. Pt lut 21, 2014 14:30 handy Dołączył(a): Pt lut 21, 2014 9:58Posty: 38 Re: petting w małżeństwie, po cesarce do sharp7Tiaa i wyśmiewanie. Porażają mnie twoje posty. Pt lut 21, 2014 15:27 mareta Dołączył(a): Pt cze 03, 2011 8:17Posty: 2586 Re: petting w małżeństwie, po cesarce sharp7 napisał(a):Cytuj:A nie. Pius V dopóścił picie czekolady w Piątki i śwęta. Księża i Watykan uważał że napój ten prowadził do rozpusty i był zabrioniony. Dziś jest to śmieszne, kiedyś ludzie się z tego spowiadali i mieli podobne dylematy jak my dziś z antykoncepcją. antytkoncepcja to przecież nieomalże czekolada- żeby zakosztować przyjemności ile i kiedy się chce, absolutnie bez okresu postu, czyż nie oto nam chodzi? Pt lut 21, 2014 15:34 Anonim (konto usunięte) Re: petting w małżeństwie, po cesarce Cytuj:do sharp7Tiaa i wyśmiewanie. Porażają mnie twoje poraża twoja wiem co trzeba sobie myśleć o Kościele i ludziach nim kierujących, żeby przypadek czekolady, który i tak błędnie przedstawiłeś - jak to zwykle ma miejsce w związku z tematami sympatyków "faktów i mitów", zestawiać z rozumieć, że według ciebie za 50, 100 lat antykoncepcja będzie powszechnie dozwolona, a stosunek przerywany zacznie być ok? Bo świat idzie do przodu? Pt lut 21, 2014 15:47 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników *post archiwalny, lipiec 2018 Od razu na wstępie tego postu muszę bardzo mocno zaznaczyć, że w żaden sposób nie możecie traktować informacji zawartych w tym poście jako metod leczenia bądź recepty na idealne dojście do siebie po cesarskim cięciu. Moje doświadczenia opisują wyłącznie moją sytuację, a Wy zanim zastosujecie się do jakiejkolwiek porady powinnyście skonsultować to z Waszym lekarzem. Ja wszystkie moje posunięcia konsultowałam z lekarzami i to oni dawali mi dopiero zielone światło na to, aby zrobić coś tak a nie inaczej. Stan zdrowia każdej z nas jest inny i musimy mieć świadomość tego, że to co dotyczy mnie niekoniecznie musi być idealnym rozwiązaniem dla Was. Choć jednak w większości przypadków lekarze, z którymi miałam do czynienia, poniższe sugestie stosowali podobno z powodzeniem przy większości swoich pacjentek. Spora część z Was wie, że mam za sobą (aż) trzy cesarskie cięcia. Każde z nich było wykonywane z przyczyn medycznych i choć bardzo chciałam rodzić naturalnie, to nie mogłam. Gdybym tylko mogła, myślę że próbowałabym rodzić naturalnie, wszak trzy cesarki na koncie to trzy poważne operacje w obrębie jamy brzusznej. Ja przynajmniej tak to postrzegam. Pierwsze cesarskie cięcie postrzegam jako nie do końca udaną operację. To znaczy z punktu widzenia dziecka – wszystko się udało. Urodziło się zdrowe i żywotne. Z mojego punktu widzenia też prawie wszystko się udało ( poród naturalny mógłby doprowadzić do uszkodzenia mojego spojenia łonowego, także tego uniknęliśmy). Dlaczego „prawie” wszystko się udało? Ponieważ nie tylko byłam dość obcesowo potraktowana przez lekarza chirurga, który widząc mnie zmierzającą w kierunku stołu operacyjnego rzucił: „Jeszcze jedna?!”, ale rana po cesarskim cięciu babrała mi się jeszcze przez ponad pół roku od cesarki, a bóle podbrzusza i ograniczenia ruchu totalnie mnie dołowały przez pierwsze miesiące. W skali 10 punktowej oceniam tamtą operację na 5/10 pkt. Czyli słabiuchno. Pionizacja w pierwszej dobie była u mnie dramatyczna a ściągnięcie szwów po pierwszej dobie, które jeszcze do końca nie zawiązały skóry, uważam za totalne nieporozumienie. Było minęło. 12 miesięcy po cesarce było trudnym dla mnie doświadczeniem. Jak przebiegło drugie cesarskie cięcie? Przede wszystkim było wykonywane przez zespół pracujący pod okiem ordynatora szpitala, mojego wtedy lekarza prowadzącego. Nie chciałam, aby cięcie wykonywał przypadkowy lekarz, jak za pierwszym razem, który akurat schodzi ze zmiany i trafiam w jego ręce jako ostatnia pacjentka, na którą jemu się już nie chce patrzeć, o operowaniu nie wspominając. Za drugim razem bardzo zależało mi na tym, aby cięcie wykonywał ktoś zaufany. Ktoś, dla kogo nie będę kolejnym rozfiletowanym kurczakiem a pacjentką, której należy się ludzkie traktowanie i pieczołowite zszycie. Wszak od tego JAK DOKŁADNIE będziemy zszyte, zależy jak będziemy dochodzić do siebie po operacji! To moje zdanie, ale myślę, że większość z Was, która przeszła cesarkę zgodzi się ze mną. Jak ktoś odwali manianę, to my tę „manianę” będziemy odczuwały (kto wie, czy nie) przez całe życie! Cesarka to operacja, do cholery jasnej, a nie mizianie po pięcie. Tutaj nie ma miejsca na bylejakość. Sorry. Lekarz i jego umiejętności są tutaj BARDZO WAŻNYM OGNIWEM. Czyli lekarz i jego umiejętności to jeden z kluczów do udanej cesarki. Drugim kluczem, przynajmniej moim zdaniem, jest nasze nastawienie do tej operacji. Warto abyśmy poczuły się po operacji jako wojowniczki, które jedną robotę już świetnie zrobiły (wydały na świat dziecko!) a teraz przed nami druga robota, równie ważna: … nasza w tym rola, aby teraz postawić same siebie na nogi! W całym tym hormonalnym zamieszaniu i zmęczeniu, które można odczuć w pierwszych dobach, musimy wykrzesać z siebie jeszcze energię, aby możliwie szybko się spionizować i sprostać bólowi, który może nam wtedy towarzyszyć. Po cesarskim cięciu mniej więcej po 2-3 godzinach przestawało działać znieczulenie i wtedy zaczęto podawać mi dożylnie morfinę bądź paracetamol czy ketanol. Nie wzbraniałam się przed tym. Ból zaczął być coraz bardziej dotkliwy a ja chciałam zachować jak najwięcej pogody ducha, aby za chwil parę mieć siłę opiekować się dzieckiem, a nie być wyrzutą przez bóle pooperacyjne. Dlatego ja nie żałowałam sobie niczego przeciwbólowego. Ja chciałam ten ból uśmierzać, by mieć też siłę (w tym tę psychiczną) do tego, aby się za moment walecznie spionizować! Co jest uważam kolejną rzeczą, która może pomóc nam w tym, aby szybko dojść do siebie po cesarce? Oprócz dobrego lekarza i nieżałowania sobie przeciwbólowych, uważam że bardzo ważne w moim przypadku było niezwlekanie z pionizacją. Po pierwsze jak tylko zaczęłam mieć władanie w nogach po znieczuleniu, to wykręcałam nimi ósemeczki, ruszałam nimi, ile się dało. Szurałam piętami po prześcieradle, starałam się ruszać nogami w różnych kierunkach, aby pomóc krwi krążyć sprawnie i by przygotowywać się pomalutku do pionizacji, która nie jest najłatwiejsza. Po drugiej cesarce zaczęto mnie pionizować po 8 godzinach, co uważam za świetne posunięcie. Nie chciałam zwlekać do 12 czy 24 godzin, jak chciały to robić dziewczyny, które były ze mną w sali. Czułam podskórnie, że szybkie „uruchomienie” to dobry ruch, co zresztą powtarzał mi lekarz prowadzący, który powiedział, że jeśli nie ma przeciwskazań, to w miarę szybka pionizacja działa na naszą korzyść. Po ostatniej, trzeciej cesarce chcieli mnie pionizować po 24 godzinach, z czym się nie zgodziłam. To znaczy wiele do powiedzenia niby nie miałam, ale zdecydowałam się porozmawiać z lekarzem, dlaczego mam czekać tak długo, skoro przy moich poprzednich cesarkach pionizacja następowała już po 8 godzinach. Lekarz zgodził się zrobić odstępstwo w moim wypadku i po 8 godzinach od cesarki już siedziałam i próbowałam się ruszać na boki. A po 12 godzinach zdecydowałam się z asystą położnej wstać. Pionizacja nie jest łatwa, ale trzeba do niej podejść zadaniowo. Wiedzą, to te z Was, które to już przeszły :-) To nie jest bułka z masłem, tym bardziej jeśli nie jesteśmy już na silniejszych przeciwbólowych. Jednak nie warto robić z tego dramatu. Ot, po prostu kolejne zadanie po porodzie. Zazwyczaj przy „uruchomieniu” towarzyszy nam położna i to ona nam podpowiada, jak warto się podnieść z łóżka. Warto tych instrukcji słuchać. Zazwyczaj pierwszym zadaniem jest najpierw przekręcić się na jeden bok a następnie wysunąć jedną nogę, a następnie drugą poza krawędź łóżka. Złączyć je ze sobą i dopiero tak siedząc na krawędzi łóżka próbować wstać podtrzymując się opiekuna bądź ramy szpitalnego łóżka. Jak już wstaniemy i weźmiemy głęboki oddech, a często pojawią się przy tym lekkie zawirowania głowy, bo to wysiłek niemały, to małymi krokami będziemy zmierzać by pokonać mały dystans. A później jest już z górki. Jak już pionizację mamy za sobą, to jesteśmy na prostej. Oczywiście, że kolejne wstawania z łóżka są wyzwaniem i wiążą się z bólem o różnym natężeniu, ale warto podkreślić, że od pionizacji może być już tylko lepiej :-) A co później? A później warto, abyśmy krok po kroku pokonywały kolejne stopnie dochodzenia do siebie po cesarce. Średnio dynamiczne ruchy przy poruszaniu się, brak dźwigania, ograniczanie schodów, sporo leżenia i odpoczywania – to pomaga w tym, aby jak najszybciej i bez powikłać dojść do siebie. Ja po trzeciej cesarce już szaleję. Niestety. To znaczy naprawdę jest trudno nie robić nic i odpoczywać mając trójkę dzieci, ale staram się robić przystanki. Wysługuję się mężem. Przyleciała do mnie na parę dni mama, która też wiele bierze na siebie. To wszystko cholernie pomaga. *post pisany jest niespełna dwa tygodnie po moim trzecim porodzie Także sztab pomocowy, o ile macie taką możliwość, jest na wagę złota. Wiem jednak, że często zdane jesteście na siebie w tych trudnych początkach. Szacun, dziewczyny! Dodam też, że warto zadbać o bliznę. Jak już strupki odejdą postawcie na uelastycznienie blizny np. za pomocą maści lub plastrów z silikonem. Jest ich sporo na rynku. Ja używałam kilku, ale plastry sprawdziły się najlepiej i blizna bardzo szybko malała. Ja używałam tych plastrów. Można je docinać o kształtu blizny i świetnie się trzymają, i nie ścierają się tak szybko jak maść. Dodatkowo warto też udać się do osteopaty albo fizjoterapeuty, który pokaże nam ćwiczenia jak dbać o bliznę, by nie przeszkadzała nam w późniejszych etapach. Warto pamiętać o jednym – dziewczyny, my wygrałyśmy tę bitwę! Możemy śmiało z podniesionym czołem być dumne z siebie. Poród już za nami i nikt nam nie podskoczy! Piąteczka! Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu ❤ Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :) Pojawienie się na świecie dziecka to rewolucja w życiu kobiety. Największą zmianą jest urodzenie pierwszego dziecka. Pierwszy poród, pierwsze dni spędzone z noworodkiem, pierwszy połóg – to ważne i zupełnie nowe doświadczenia. Przez przynajmniej sześć tygodni po porodzie kobieta nie powinna podejmować współżycia, bo jej ciało musi dojść do siebie. Między innymi zagoić musi się krocze lub brzuch – jeśli poród nastąpił przez cesarskie cięcie. Goi się też rana macicy po łożysku, a sama macica – oczyszcza się. Kobieta krwawi, jest obolała, a nie zawsze może odpocząć, bo zajmuje się dzieckiem. Okres połogu jest trudny dla niektórych matek także dlatego, że mogą mierzyć się z obniżeniem nastroju, są też zmęczone, niewyspane, uczą się dopiero swojego dziecka i swoich reakcji. Z czasem zaczynają się cieszyć macierzyństwem, zwykle tym szybciej, im większe mają wsparcie w bliskich, szczególnie mężu czy partnerze. W około sześć tygodni po porodzie kończy się połóg. Trzeba wówczas odwiedzić lekarza i poddać się badaniu ginekologicznemu. Jeżeli kobieta czuje się psychicznie gotowa do podjęcia współżycia, powinna zapytać lekarza, czy nie ma co do tego zdrowotnych przeciwwskazań. Jeśli w planach jest kolejne dziecko, trzeba zasygnalizować to lekarzowi. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje jednak przerwy między porodem a zajściem w następną ciążę: dla kobiet po porodzie naturalnym to 12 miesięcy, dla rodzących przez cesarskie cięcie – przynajmniej 18 miesięcy. Jak więc dbać o skuteczną antykoncepcję po porodzie? Czy karmienie piersią to skuteczna antykoncepcja po porodzie? Karmienie piersią obniża prawdopodobieństwo zajścia w ciążę, ale nie może zostać uznane za w pełni skuteczną metodę antykoncepcji. Podczas karmienia zwiększa się poziom prolaktyny, która hamuje wydzielanie hormonów mających wpływ na owulację. Jeśli kobieta karmi regularnie, ta naturalna antykoncepcja może być skuteczna przez około pięciu-sześciu miesięcy. Ale nie musi. Organizm każdej kobiety jest inny i inaczej może reagować. W dodatku pierwszej owulacji nie da się przewidzieć. Dopiero wystąpienie miesiączki jest dowodem, że już do niej doszło. Można więc nie mieć miesiączki i od razu zajść w kolejną ciążę. Dlatego karmienia piersią po porodzie nie można uznać za pewną metodę antykoncepcji. Antykoncepcja podczas karmienia piersią – jakiej metody używać? Karmienie piersią i kalendarzyk? Ten sposób na antykoncepcję również bywa zawodny. Obserwacja śluzu i badanie temperatury wymagają dyscypliny, a wnioski z płynące z tej analizy mogą być mylne. Choćby dlatego, że w czasie hormony zwykle szaleją, w dodatku trzeba by było brać poprawkę na to, że temperatura może być podwyższona np. z powodu przeziębienia. Podczas karmienia można natomiast stosować tabletki antykoncepcyjne - lekarz przepisze jednoskładnikowe tabletki antykoncepcyjne, nazywane też minipigułkami, bezpieczne dla dziecka, które nadal żywi się mlekiem matki. I skuteczne, jeżeli są przyjmowane regularnie o tej samej porze. Jeżeli regularność jest problemem, rozwiązanie to zastrzyk, który działa przez trzy miesiące. Podczas karmienia piersią można stosować antykoncepcję mechaniczną – prezerwatywy, kapturki czy gąbki dopochwowe, a także wkładki domaciczne, których można używać wtedy, gdy macica wróci do kształtów i rozmiarów sprzed ciąży. Metodą antykoncepcji wartą uwagi nie jest - i to w żadnych okolicznościach - stosunek przerywany, bo ryzyko zajścia w niechcianą ciążę jest duże. Antykoncepcja po porodzie dla kobiet, które nie karmią Kobiety, które nie karmią piersią, mogą korzystać ze wszystkich możliwych metod antykoncepcji, oczywiście po konsultacji z lekarzem. Oprócz już wymienionych sposobów na uniknięcie ciąży, przeznaczonych dla kobiet karmiących, mogą także brać dwuskładnikowe tabletki antykoncepcyjne, plastry, implanty hormonalne i inne. Jan Paweł II uczy, że Kościół uznał „za moralnie niedopuszczalne takie praktyki, jak: antykoncepcja, bezpośrednia sterylizacja, masturbacja, współżycie przedmałżeńskie, stosunki homoseksualne, a także sztuczne zapłodnienie” (Veritatis splendor, 47). Czy możemy godzić się na zło, które zostało potępione przez Ojca Świętego, największy autorytet w dziedzinie moralności? W swoich dokumentach (orędziach, encyklikach i adhortacjach) Jan Paweł II aż dziesięciokrotnie wspomina o antykoncepcji. Za każdym razem ocenia ją negatywnie – jako zło, niedopuszczalne zarówno z punktu widzenia moralności, jak i relacji małżonków z Bogiem. Nie zważając na rozwijające się i akceptowane w świecie trendy, papież napisał: „Jest zatem moralnie niedopuszczalna taka polityka regulacji urodzin, która zachęca lub wręcz zmusza do stosowania antykoncepcji lub dokonywania sterylizacji i aborcji” (Evangelium vitae, 91). Szkoda tylko, że tymi słowami nie przejęli się ci wszyscy politycy, którzy „zaliczyli” wizytę u Papieża, a mimo to na siłę „uszczęśliwiają” całe społeczeństwa środkami antykoncepcyjnymi, destruktywnymi dla rodziny i ładu moralnego. „Nie można zaprzeczyć, że również środki społecznego przekazu biorą często udział w tym spisku [przeciwko rodzinie i życiu], utwierdzając w opinii publicznej ową kulturę, która uważa stosowanie antykoncepcji, sterylizacji, aborcji, a nawet eutanazji za przejaw postępu i zdobycz wolności, natomiast postawę bezwarunkowej obrony życia ukazują jako wrogą wolności i postępowi” (Evangelium vitae, 17). Pod wpływem tej kampanii, ciągle powtarzanych sloganów i wypaczonej opinii „większości”, niestety, małżonkowie często ulegają presji otoczenia i stosują antykoncepcję, zagłuszając głos własnego sumienia. Jednak moralne zło jest moralnym złem – i pozostaje takowym niezależnie od tego, co na ten temat piszą media. Małżeństwo stosujące antykoncepcję skazuje siebie na wpływ szatana, który chętnie zajmuje miejsce Boga tam, gdzie człowiek godzi się na zło. Zamykając sobie drogę do stanu łaski uświęcającej, małżonkowie nie mogą w pełni korzystać z mocy Ducha Świętego, umacniającego więzi międzyludzkie, a szczególnie więzi w rodzinie. Budując pomiędzy sobą sztuczne bariery w tak intymnej sferze jak pożycie małżeńskie, nieuchronnie wznoszą bariery duchowe, zamykając się na siebie nawzajem i na wolę Boga. Prowadzi to do grzechu sprzeciwiania się woli Bożej również w innych dziedzinach życia, a „skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć” (Jk 1, 15). Z całej teologii ciała Jana Pawła II wynika, że moralne zło antykoncepcji należy traktować jako grzech ciężki, z którego małżonkowie powinni się spowiadać, podejmując postanowienie odrzucenia tych środków. Oznacza to, że spowiedź, w której małżonkowie nie przyznali się do grzechu antykoncepcji, jest nieważna, a Komunia po takiej spowiedzi jest świętokradztwem. Czy po to Jezus umarł za nasze grzechy, byśmy w grzechach trwali? Biblia mówi: „Nie oddawajcie też członków waszych jako broń nieprawości na służbę grzechowi, ale oddajcie się na służbę Bogu jako ci, którzy ze śmierci przeszli do życia, i członki wasze oddajcie jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu. Albowiem grzech nie powinien nad wami panować” (Rz 6, 13-14); „W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą” (2 Kor 5, 20-21). Jeśli więc chcemy pojednać się z Bogiem i trwać w stanie łaski uświęcającej, powinniśmy zrezygnować z grzechu antykoncepcji. Powinniśmy przestać wspierać przemysł antykoncepcyjny, ściśle powiązany z przemysłem pornograficznym, prostytucją oraz przemysłem aborcyjnym. Płacąc za każdy środek antykoncepcyjny, stajesz się współuczestnikiem handlu kobietami, produkcji pornografii i zabijania nienarodzonych dzieci. Chcesz za to wszystko odpowiadać przed Bogiem? Dobrze się zastanów... Jedna z naszych czytelniczek napisała: „Jestem młodą żoną i matką. Od jakiegoś roku zaczęłam zmieniać swoje życie, starając się żyć modlitwą i poznawaniem Boga, by dzięki Niemu zmieniać się na lepsze. Wokół mnie jest wiele osób, które nie zdają sobie sprawy z tego, co robią, tak jak ja kiedyś. Stosują antykoncepcję i w ogóle się z tego nie spowiadają, nie uważają, że to grzech. Niektórzy nawet twierdzą, że im ksiądz powiedział, że nie muszą się z tego spowiadać”. Faktem jest, że w Dekalogu nie zawarto zakazu stosowania antykoncepcji – jednak w sposób oczywisty antykoncepcja jest przeciwna zamysłowi Bożemu. Niszczy ona nie tylko fizyczną płodność, ale godzi w „święte świętych” jedności małżonków, którzy mają, według planu Bożego, stanowić jedno ciało. „We czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane” (Hbr 13, 4). Nie kalajmy więc naszego łoża małżeńskiego, tego sanktuarium jedności małżeńskiej i życia rodzinnego, środkami antykoncepcyjnymi, przeciwnymi naturze i zamysłowi Bożemu. Zdobądźmy się na rozumną i dobrowolną współpracę z Bogiem na drodze stosowania metod rozpoznawania płodności. Podejmijmy wysiłek i powiedzmy grzechowi stanowcze „nie!”. Mirosław Rucki Miłujcie się! 2/2010

antykoncepcja po cesarce grzech